In vitro, czyli zapłodnienie pozaustrojowe, to temat, który wciąż pojawia się w wypowiedziach polskich publicystów i polityków. Posłowie i posłanki próbują zbić kapitał polityczny, prezentując kontrowersyjne opinie na temat in vitro, a dziennikarze wsadzają przysłowiowy kij w mrowisko, nagłaśniając nie tylko to, co dzieje się w Sejmie, ale i forsując własne, niepoparte wiedzą i doświadczeniem „refleksje”. A przecież w dyskusji o in vitro (jeśli już jakaś dyskusja powinna się tu toczyć) najważniejsza jest opinia rodziny – przede wszystkim matek, które z różnych powodów nie mogą mieć dzieci. Właśnie z nimi rozmawia Karolina Domagalska, autorka pouczającego reportażu poświęconego „rodzinom z in vitro”. Tytuł książki mówi sam za siebie: „Nie przeproszę, że urodziłam”. W tych kilku słowa zawarte są bowiem wszystkie emocje, towarzyszące decyzjom podejmowanym przez kobiety, które chcą mieć dzieci. Bo okazuje się, że posiadanie potomka, nawet z przysłowiowej „próbówki”, może być w oczach niektórych grzechem śmiertelnym: przecież dziecko nie tylko narodziło się w sposób sztuczny, nienaturalny, ale i pociągnęło za sobą śmierć ludzkich zarodków. Mimo wszystko kobiety decydują się na ten rok, świadomie narażając się na głosy potępienia.

201505_ds_domagalska_01

Ciąg dalszy (Kafeteria.pl)